Tag Archives: zara

The oversize jeans pants

Właśnie uświadomiłam sobie, że czas leci nie ubłaganie. Ostatni  post został opublikowany ponad tydzień temu a mi się wydaje jakby to było wczoraj. Chociaż zdjęcia były robione kilka dni temu to dopiero dzisiaj znalazłam trochę siły aby podzielić się z Wami nową stylizacją. Aktualnie czerpie ile się da z ostatnich dni wakacji a pozostał mi ich dokładnie dziewięć. Tydzień temu relaksowałam się nad jeziorem Dominickim, a w ten weekend  zachęcam Was do wylegiwania się na słońcu. Wracając do dzisiejszej stylizacji to zdecydowanie uliczny klimat zdjęć dodaje jej charakteru.  A właśnie, zapomniałabym! Chciałam się Wam pochwalić nowościami w mojej szafie. Trafiły do niej oversizowe jeansowe jeansy oraz złote okulary. Te perełki otrzymałam od Gamiss i szczerze mogę polecić ten sklep. Wysyłka dość szybka i jakość rzeczy pozytywnie mnie zaskoczyła. Pasek, buty i kapelusz pewnie już znacie, jedynie top znalazł się tutaj pierwszy raz – jest z wyprzedaż z H&Mu i kosztował mnie jedyne dziesięć złoty. Muszę się przyznać, że w tej stylizacji czułam się naprawdę dobrze, a z okularami roztaje się tylko nocą.

pants – Gamiss
sunglasses – Gamiss
top – H&M
belt -SH
bracelet – Primark
shoes – Zara
hat – H&M

Street fashion look

Lipiec, lipiec a czuję jakby była jesień. Wieczory takie chłodne, nic tylko skłaniają mnie do siedzenia w domu z kubkiem kakao i włączonym serialem. Mimo to wychodzę i przeywam ze znajomymi obserwując “letni deszcz”. Uwierzycie, że za każdym razem gdy idziemy zrelaksować się w jedno z naszych ulubionych miejsc, zawsze ale to zawsze pada bądź nawet wita nas burza? Zawsze tłumaczmy to tak, że tak musiało być i Pan Bóg nas bardzo lubi :). Wyjątkiem była niedziela, taka przyjemna i słoneczna! Właśnie z tego dnia pochodzi dzisiejsza stylizacja. Oprócz niej zrobiłam zdjęcia jeszcze jednego outfit’u, który zdecydowanie jest w zupełnie innym klimacie, ale to będziecie mogli przekonać się sami już w następnym poście.  Przyznam się bez bicia, że dzisiejsza sesja jest tą pierwszą w tzw. terenie. Zawsze chciałam mieć zdjęcia w stylu street fashion i udało się! Na pewno to nie ostatnie uliczne zdjęcia w moim wykonaniu.  Dodam, że chodzenie po mieście z przyjacielem z aparatem w ręce było całkiem śmiechowe. Wyglądał jak paparazzi czyhające na moją osobę, mało tego stanowiliśmy dla przechodnich rozrywkę na pustych ulicach Poznania. Nie wiem jak w innych miastach Polski,  ale tutaj w okresie wakacyjnym  panują wielkie pustki i szczerze mówiąc zastanawiam się dlaczego tak się dzieje. Może Wy rozwiążecie dla mnie tę zagadkę?! Jeżeli chodzi o stylizację to jest dość minimalistyczna, a apaszka i czarne skarpetki dodają jej smaku. Asymetryczna bluzka może sprawiać wrażenie, że mam na sobie sukienkę, lecz to tylko bluzka kupiona na zimowych wyprzedażach w Bershce za jedyne 7.90. Fajnie, że czasami mam tego farta i udaje mi się coś upolować za malutkie pieniążki.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC
SONY DSC

blouse – Bershka
skirt – Bershka
shoes – Zara
sunglasses – Mohito
scraf – no name
bracolet – no name
bag – SH

The striped jumpsuit again

Wspominałam w poprzednim poście, że pokaże Wam kombinezon w wersji miejskiej. Dzisiejszy post jest właśnie tym postem, w którym możecie zobaczyć jego inne wydanie. Nie eleganckie, tylko to codzienne. Patrząc na stylizację przypomina mi ona troszkę strój tenisistki. Krótka sukienka i sportowe buty, z tym wyjątkiem, że to kombinezon (tak dla przypomnienia :P). Moja  babcia jak zobaczyła mnie w tym wydaniu, zapytała mnie “Asia nie masz innych butów? Przecież one nie pasują”. Owszem , większość Was może tak sądzić, przecież jak można połączyć elegancką górę z sportowym dołem? Można! Przyznam się Wam bez bicia, że w momencie wejścia tego trendu, nie potrafiłam  go  zrozumieć. Dzisiaj nie wyobrażam sobie zrezygnowania z Reeboków na rzecz innych butów, kiedy to pasują do każdego look’u.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

jumpsuit – Zara
leather jacket – Mango
shoes – Reebok Classic
sunglasses – No name
socks – No name
hat – Romwe

Wedding outfit // striped jumpsuit

Ostatnio wszystko wymyka mi się spod kontroli, nie chcę po raz kolejny Was przepraszać za nie regularność w publikowaniu postów i obiecać poprawę, bo nie wiem co przyniosą kolejne dni. Czuję w powietrzu coś złego, lecz mam nadzieję,  że uda mi się przezwyciężyć ten mały kryzys a te kilka miesięcy mojej pracy nie pójdą na marne.
Zmieniając temat, pamiętacie moją butelkową sukienkę kupioną w Zarze, na ślub przyjaciółki? W ten weekend moja najbliższa kuzynka wyszła za mąż, z tej okazji byłam zmuszona kupić weselną kreację. Tak, tak dzisiejsza stylizacja jest właśnie tą, w której przetańczyłam całą noc. Zaskoczę Was, jeżeli powiem, że to nie sukienka? To kombinezon! Podobnie jak przygodną sukienkę kupiłam go w zarze, z tym wyjątkiem, że udało się obyć bez żadnych przygód i przywieźć zakupy w całości do domu. Zdecydowałam się na kombinezon ze względu na jego wyjątkowość – z przód sukienka, z tył spodenki i jeszcze to wycięcie na brzuchu. Po prostu coś cudownego. Bardzo praktyczne rozwiązanie, a dodatkowo nie musimy się martwić, że przy obrotach na parkiecie goście zobaczą naszą bielizną. Jednakże jest jeden minus! Korzystanie z toalety! Kombinezon ten jest na tyle uniwersalny, że w następnym poście pokaże Wam jego drugą stronę, bardziej miastową i wygodną. Bądźcie czujni! A teraz zostawiam Was ze zdjęciami wykonanymi przez moją niezawodną Ulkę!

SONY DSC

SONY DSC


jumpsuit – Zara
shoes – TK MAXX
bracelet, rings – H&M
sunglasses – no name

Rock&roll look

Dzisiaj obudziło mnie słońce, z radością podniosłam się z łóżka i zaczęłam przygotowywać się na zdjęcia. Mam dosłownie kilka minut aby napisać dzisiejszy post, dlatego z góry przepraszam za chaotyczną treść. Zawsze chciałam potrafić pisać, ale zdecydowanie jestem umysłem ścisłym i sklejenie kilku zdań jest dla mnie wielką udręką. Powracając do tematu – mam nadzieję, ze dzisiejszy dzień jest dniem rozpoczynającym nieplanowaną wiosnę. Nie raz wspominałam na blogu, że zima jest znienawidzoną przeze mnie porą roku, głównie dlatego, że jest zimno i trzeba nosić ciepłe, nieciekawe okrycia. Dzisiejszy look zdecydowanie nie należy do zimowych outfitów, ale postanowiłam pokazać Wam coś innego, coś szalonego, coś co z pewnością ubrałabym gdyby było 10 stopni więcej. Osoby, które mnie znają wiedzą, że tego lata nie krępowałam się pokazywania  brzucha, dlatego tworząc poniższą stylizację inspirowałam się latem, a także nadchodzącą wiosną. Wyszło dość odważnie i rockowo, ale dzięki kwiecistym pumpom udało mi się przełamać mroczną czerń. Nie raz udowadniałam Wam, że nie trzeba mieć kokosów, żeby ubrać się dobrze i oryginalnie. Nie jest tajemnicą, że większość moich ubrań pochodzi z second hand’ów. Wiele z tych rzeczy zdecydowanie należy do mojej ulubionej części garderoby, także gwiazdy dzisiejszego outfitu – kwieciste spodnie i długi kardigan, będące moim najnowszym lumpeksowym nabytkiem.

DSC07636A DSC07660A

DSC07678A DSC07679A

DSC07690A DSC07700

DSC07722A

DSC07799A

top – Vero Moda
cardigan – SH
flowery pants – SH
belt – River Island
shoes – Zara
gold nacklace – Pull and Bear

Crazy dress, crazy night

Znacie to uczucie kiedy musicie kupić sukienkę na wesele, a zostało Wam tylko kilka dni? U mnie było podobnie! Chociaż o weselu wiedziałam pół roku wcześniej, na zakupy wybrałam się tydzień przed wydarzeniem. Nietrudno się domyślić, że sukienkę z dzisiejszego postu kupiłam specjalnie na taką uroczystość.  Straciłam przez nią wiele nerwów, dlatego postanowiłam opowiedzieć Wam jej historię. Cały sierpień i pół września mieszkałam w Warszawie i to właśnie w stolicy ją nabyłam.  Po raz pierwszy sukienkę zobaczyłam w Zarze w Galerii Mokotów, gdzie niestety po przewertowaniu całego wieszaka nie znalazłam swojego rozmiaru. Postanowiłam poprosić sprzedawcę o sprawdzenie jej dostępności w innym sklepie Zary. Udało się! Potrzebny rozmiar był w Arkadii. Bez zastanowienia, tego samego dnia popędziłam tam i kupiłam upragnioną sukienkę, ale spokojnie, to jeszcze nie koniec historii. Wieczorem spotkałam się ze znajomym Filipem, z którym byłam w stolicy i poszliśmy na brzeg Wisły (rewelacyjne miejsce) napić się wysokoprocentowego trunku. Byłam pełna radości, że udało mi się kupić odpowiednią sukienkę na ślub znajomej. Chwila ta trwała do momentu wejścia na jedną z Barek, gdzie miała miejsce impreza i zorientowania się, że nie wzięłam swoich zakupów z  miejsca wcześniejszego pobytu. Od razu zerwałam się i pobiegłam tam, ucieszona, że w oddali widzę torbę Zary, podbiegam, podnoszę, a tam co? Pusty kubeczek i paragon! Zrezygnowana, rozpoczęłam wielkie poszukiwania – pytać ludzi, szukać w krzakach, ale niestety bez rezultatów. Następnego dnia rano napisałam do wszystkich  możliwych miejsc w okolicy, czy może ktoś jakimś cudem nie znalazł mojej zguby, ale nie trudno się domyślić, że już jej nie odzyskałam. Byłam zmuszona po raz kolejny pojechać do Zary i kupić ten sam egzemplarz, ale szczerze mówiąc nie żałuje patrząc  teraz na jej przepiękny tył. Bądź co bądź polecam chować zakupy do torebki, bądź po prostu odwieźć je do domu :)!

IMG_3798A
IMG_3809AIMG_3733A IMG_3753A IMG_3757IMG_3893Am1qQr9HAIMG_3862zapowaaIMG_3799A

Dress – Zara
Leather jacket – Mango
Gold shoes – Stardivarius
Braceletes – Primark
Rings – H&M

 Fot: Agata Giełda

Black&white outfit

Już niedługo prawie miesiąc wolnego, chociaż muszę przyznać, że sesja w tym semestrze nie zabiła mnie jak w ubiegłym roku :). Mam nadzieję, że każdy z Was jest na dobrej drodze zaliczenia wszystkiego z pozytywnym wynikiem! 

jacket – persunmall
top, brcolet – New look
skirt – romwe
belt – asos
necklace – SH
shoes – zara

Chic dress

Baseball’ówki szukałam od naprawdę dawna, uwierzcie, że w każdej wyglądałam naprawdę źle. Dzisiaj nastał ten dzień, w którym zdecydowałam się ją kupić. Pomyśleć, że stało się to z czystego przypadku, mianowicie podczas spędzania czasu z moim znajomym, na chwilkę weszłam do Sinsay zobaczyć bling-blingi, a wyszłam z czapką na głowie. :)

dress – afwshop
collar- Pull and bear
baseball cap – Sinsay
shoes – Zara
belt – SH

ENJOY!

Chill chill chill

Słońce, słońce, nareszcie można posiedzieć na trawie, leżaku i pochillować ze znajomymi. W mojej szafie pojawiło się troszkę nowości przywiezionych z Londynu. Jak się domyślacie to większość pochodzi z Primarku, szkoda że w Polsce nie mamy takiego taniego sklepu. Przykro mi stwierdzić, ale nie zrobiłam żadnych zdjęć, z których chciałam  zrobić foto-relację kilkudniowej wycieczki. Czyja to widna? Stanowczo czasu, 2 dni to stanowczo za mało na Londyn. :).

  

top – Zara
skirt – zlz
jacket – romwe
necklace – H&M
shoes – Converse
belt – SH
bag – gift ;)