Tag Archives: Stradivarius

Maxi skirt

Nie lubię fryzjerów tak bardzo, że omijam ich szerokim łukiem. Wielokrotnie szłam do salonu cieszącego się popularnością i pewną renomą, ale niestety zawsze wychodziłam niezadowolona. Nie wiem czy to kwestia ilości moich włosów na głowie, czy nieumiejętność fryzjerów, ale obstawiam, że niestety to drugie. Po rozjaśnianiu w pewnym poznańskim salonie na literkę D moja czupryna jest w stanie tragicznym. Na wybór salonu namówiła mnie znajoma, a zdjęcia fryzur na fanpagu salonu przekonały mnie w stu procentach do podjęcia decyzji. Po przeczytaniu milion opinii o Olaplex’sie (regeneracji włosa) zdecydowałam się na farbowanie z jego użyciem, dlatego zapłaciłam jeszcze więcej, za dodanie jednej kropli do rozjaśniacza. Czy był jakikolwiek efekt? Nie! Osobiście uważam, że zabieg nie został przeprowadzony tak jak powinien. Wydaje mi się, że druga porcja farby, w ogóle nie ujrzała Olaplex’u i dlatego też po umyciu włosów tył był/jest suchy, szorstki  i spalony. Nie wspomniałam jeszcze o tym, że z salonu wyszłam z nierównomiernym kolorem, który zauważyłam dopiero w domu. Od razu zadzwoniłam do salonu i zareklamowałam usługę i po kilku dniach poszłam na wyrównanie blondu. Było troszeczkę lepiej, ale niestety bez rewelacji. Podczas tej wizyty do salonu przyszła kobieta, która również chciała zareklamować koloryzację – z salonu wyszła z żółtymi włosami, po prostu wyglądała jak kurczak. W tamtym momencie uświadomiłam sobie, że zdjęcia umieszczone na ich facebooku są robione raz na ruski rok, tylko wtedy jeżeli faktycznie coś im wyjdzie. Puenta postu jest taka, że nie dajcie się zwieść idealnym fotografiom na fanpagach salonów, bo nigdy nie wiadomo jaka jest rzeczywistość. Wierzę, że kiedyś znajdę naprawdę dobrego fryzjera, który upora się z moją szopą i wykona swoją pracę należycie. A i pytanie do poznanianek! Polecacie jakiś salon godny zaufania?

SONY DSC

DSC07558AADSC07620ADSC07546ADSC07495A

maxi skirt – Stradivarius
shoes – Bershka
top – Oasap
bracelets – H&M

Crazy dress, crazy night

Znacie to uczucie kiedy musicie kupić sukienkę na wesele, a zostało Wam tylko kilka dni? U mnie było podobnie! Chociaż o weselu wiedziałam pół roku wcześniej, na zakupy wybrałam się tydzień przed wydarzeniem. Nietrudno się domyślić, że sukienkę z dzisiejszego postu kupiłam specjalnie na taką uroczystość.  Straciłam przez nią wiele nerwów, dlatego postanowiłam opowiedzieć Wam jej historię. Cały sierpień i pół września mieszkałam w Warszawie i to właśnie w stolicy ją nabyłam.  Po raz pierwszy sukienkę zobaczyłam w Zarze w Galerii Mokotów, gdzie niestety po przewertowaniu całego wieszaka nie znalazłam swojego rozmiaru. Postanowiłam poprosić sprzedawcę o sprawdzenie jej dostępności w innym sklepie Zary. Udało się! Potrzebny rozmiar był w Arkadii. Bez zastanowienia, tego samego dnia popędziłam tam i kupiłam upragnioną sukienkę, ale spokojnie, to jeszcze nie koniec historii. Wieczorem spotkałam się ze znajomym Filipem, z którym byłam w stolicy i poszliśmy na brzeg Wisły (rewelacyjne miejsce) napić się wysokoprocentowego trunku. Byłam pełna radości, że udało mi się kupić odpowiednią sukienkę na ślub znajomej. Chwila ta trwała do momentu wejścia na jedną z Barek, gdzie miała miejsce impreza i zorientowania się, że nie wzięłam swoich zakupów z  miejsca wcześniejszego pobytu. Od razu zerwałam się i pobiegłam tam, ucieszona, że w oddali widzę torbę Zary, podbiegam, podnoszę, a tam co? Pusty kubeczek i paragon! Zrezygnowana, rozpoczęłam wielkie poszukiwania – pytać ludzi, szukać w krzakach, ale niestety bez rezultatów. Następnego dnia rano napisałam do wszystkich  możliwych miejsc w okolicy, czy może ktoś jakimś cudem nie znalazł mojej zguby, ale nie trudno się domyślić, że już jej nie odzyskałam. Byłam zmuszona po raz kolejny pojechać do Zary i kupić ten sam egzemplarz, ale szczerze mówiąc nie żałuje patrząc  teraz na jej przepiękny tył. Bądź co bądź polecam chować zakupy do torebki, bądź po prostu odwieźć je do domu :)!

IMG_3798A
IMG_3809AIMG_3733A IMG_3753A IMG_3757IMG_3893Am1qQr9HAIMG_3862zapowaaIMG_3799A

Dress – Zara
Leather jacket – Mango
Gold shoes – Stardivarius
Braceletes – Primark
Rings – H&M

 Fot: Agata Giełda

Leather

Nie, nie jest mi zimno :). Moje życie powoli obraca się o 360 stopni, za tydzień studniówka, następnie kwiecień – zakończenie roku, a później piękny maj i matury. Na szczęście zawsze są jakieś plusy w tym wypadku to będą najdłuższe wakacje w moim życiu!! 
Niestety Was troszkę pomęczyć przez najbliższy czas, ponieważ będę Was ładnie prosić o głosy ale z góry przepraszam.
SIEMENS FRESH LOOK – tak jak wspominałam przed chwilą proszę o głosy, najlepiej o jeden dziennie, naprawdę będę wdzięczna, już jestem! :D
Przypominam również o konkursie:
i o ALLEGRO ( nie które aukcje trwają do 21.30 ) !!!

coat – Stradivarius
leather leggings – OASAP
heels – Deichmann
blouse, cardigan, bag – SH
necklace, bracelet – H&M
ring – ROMWE

Lace skirt with Mickey Mouse t-shirt.

Dawno nie nosiłam koturn, tak więc dzisiaj postawiłam, własnie na nie. Płaszcz jest przecudny, lecz nie ma co ukrywać, że nie nadaje się na mroźne dni, choć na szczęście jeszcze nikt z nas nie doznał prawdziwej zimy. Dzisiaj sylwester, tak więc każdemu z Was życzę miłej zabawy i szczęśliwego nowego roku, aby był lepszy niż 2011 :). Enjoy!

Mickey Mouse t-shirt – ZARA
belt – romwe
necklace – monasche
lace skirt – New Yorker %
wedges – New Look
coat – Stradivarius %
ring – my grandmather’s
XOXO!
AND
HAPPY NEW YEAR!!