Category Archives: outfit

Street fashion look

Lipiec, lipiec a czuję jakby była jesień. Wieczory takie chłodne, nic tylko skłaniają mnie do siedzenia w domu z kubkiem kakao i włączonym serialem. Mimo to wychodzę i przeywam ze znajomymi obserwując “letni deszcz”. Uwierzycie, że za każdym razem gdy idziemy zrelaksować się w jedno z naszych ulubionych miejsc, zawsze ale to zawsze pada bądź nawet wita nas burza? Zawsze tłumaczmy to tak, że tak musiało być i Pan Bóg nas bardzo lubi :). Wyjątkiem była niedziela, taka przyjemna i słoneczna! Właśnie z tego dnia pochodzi dzisiejsza stylizacja. Oprócz niej zrobiłam zdjęcia jeszcze jednego outfit’u, który zdecydowanie jest w zupełnie innym klimacie, ale to będziecie mogli przekonać się sami już w następnym poście.  Przyznam się bez bicia, że dzisiejsza sesja jest tą pierwszą w tzw. terenie. Zawsze chciałam mieć zdjęcia w stylu street fashion i udało się! Na pewno to nie ostatnie uliczne zdjęcia w moim wykonaniu.  Dodam, że chodzenie po mieście z przyjacielem z aparatem w ręce było całkiem śmiechowe. Wyglądał jak paparazzi czyhające na moją osobę, mało tego stanowiliśmy dla przechodnich rozrywkę na pustych ulicach Poznania. Nie wiem jak w innych miastach Polski,  ale tutaj w okresie wakacyjnym  panują wielkie pustki i szczerze mówiąc zastanawiam się dlaczego tak się dzieje. Może Wy rozwiążecie dla mnie tę zagadkę?! Jeżeli chodzi o stylizację to jest dość minimalistyczna, a apaszka i czarne skarpetki dodają jej smaku. Asymetryczna bluzka może sprawiać wrażenie, że mam na sobie sukienkę, lecz to tylko bluzka kupiona na zimowych wyprzedażach w Bershce za jedyne 7.90. Fajnie, że czasami mam tego farta i udaje mi się coś upolować za malutkie pieniążki.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC
SONY DSC

blouse – Bershka
skirt – Bershka
shoes – Zara
sunglasses – Mohito
scraf – no name
bracolet – no name
bag – SH

Street look with jeans jacket

Prawie dwu miesięczna przerwa od blogowania powoduje smutek na mojej twarz. Uwierzcie, ale naprawdę byłam zawalona projektami oraz egzaminami, a po ciężkiej sesji na uczelni zdecydowanie musiałam odpocząć.  Kilka dni temu wróciłam znad polskiego morza z pełną energią i naprawdę, ale to naprawdę obiecuje poprawę!
Dzisiejszy look jest zdecydowanie tym miejskim outfitem. Jeansowa katana połączona z wielkim kapeluszem oraz białymi ala ortopedycznymi sandałami sprawia, że chciałabym aby tak wyglądały ulice mojego miasta. Ostatnio też bardzo polubiłam fikuśne skarpetki, które dodają charakteru stylizacji. Wystarczy, że do czarnej sukienki dodamy kolorowe skarpetki a outfit stanie się niepowtarzalny i wesoły. Dlatego też nośmy je w każdym wydaniu!

SONY DSC
SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

hat – H&M
jeans jacket – SH
skirt – Bershka
blouse – Orsay
bracelet – SIX
rings – no name
socks – Terranova
shoes – New Look

The striped jumpsuit again

Wspominałam w poprzednim poście, że pokaże Wam kombinezon w wersji miejskiej. Dzisiejszy post jest właśnie tym postem, w którym możecie zobaczyć jego inne wydanie. Nie eleganckie, tylko to codzienne. Patrząc na stylizację przypomina mi ona troszkę strój tenisistki. Krótka sukienka i sportowe buty, z tym wyjątkiem, że to kombinezon (tak dla przypomnienia :P). Moja  babcia jak zobaczyła mnie w tym wydaniu, zapytała mnie “Asia nie masz innych butów? Przecież one nie pasują”. Owszem , większość Was może tak sądzić, przecież jak można połączyć elegancką górę z sportowym dołem? Można! Przyznam się Wam bez bicia, że w momencie wejścia tego trendu, nie potrafiłam  go  zrozumieć. Dzisiaj nie wyobrażam sobie zrezygnowania z Reeboków na rzecz innych butów, kiedy to pasują do każdego look’u.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

jumpsuit – Zara
leather jacket – Mango
shoes – Reebok Classic
sunglasses – No name
socks – No name
hat – Romwe

Wedding outfit // striped jumpsuit

Ostatnio wszystko wymyka mi się spod kontroli, nie chcę po raz kolejny Was przepraszać za nie regularność w publikowaniu postów i obiecać poprawę, bo nie wiem co przyniosą kolejne dni. Czuję w powietrzu coś złego, lecz mam nadzieję,  że uda mi się przezwyciężyć ten mały kryzys a te kilka miesięcy mojej pracy nie pójdą na marne.
Zmieniając temat, pamiętacie moją butelkową sukienkę kupioną w Zarze, na ślub przyjaciółki? W ten weekend moja najbliższa kuzynka wyszła za mąż, z tej okazji byłam zmuszona kupić weselną kreację. Tak, tak dzisiejsza stylizacja jest właśnie tą, w której przetańczyłam całą noc. Zaskoczę Was, jeżeli powiem, że to nie sukienka? To kombinezon! Podobnie jak przygodną sukienkę kupiłam go w zarze, z tym wyjątkiem, że udało się obyć bez żadnych przygód i przywieźć zakupy w całości do domu. Zdecydowałam się na kombinezon ze względu na jego wyjątkowość – z przód sukienka, z tył spodenki i jeszcze to wycięcie na brzuchu. Po prostu coś cudownego. Bardzo praktyczne rozwiązanie, a dodatkowo nie musimy się martwić, że przy obrotach na parkiecie goście zobaczą naszą bielizną. Jednakże jest jeden minus! Korzystanie z toalety! Kombinezon ten jest na tyle uniwersalny, że w następnym poście pokaże Wam jego drugą stronę, bardziej miastową i wygodną. Bądźcie czujni! A teraz zostawiam Was ze zdjęciami wykonanymi przez moją niezawodną Ulkę!

SONY DSC

SONY DSC


jumpsuit – Zara
shoes – TK MAXX
bracelet, rings – H&M
sunglasses – no name

Mickey Mouse shirt on waist

Czuję, że studiuje! Znacie to uczucie, kiedy musicie coś zrobić, ale nie macie pojęcie jak? Ostatnio mam tak codziennie, a deadline zbliża się wielkimi krokami. Mam do zrobienia dwa wielkie projekty na uczelnie. Chętnie przyjęłabym korepetycje z zaawansowanego excela, prognozowania a także z wyceny przedsiębiorstw. Tak kochani to ogłoszenie!

Ale koniec o obowiązkach! Wróćmy do tego co lubię – do ubrań! Od dawana szukałam idealnej koszuli, którą będę mogła przewiązać  w talii, tak aby stała się wisienką na torcie stylizacji. Kilka dni temu, robiąc porządki w szafie znalazłam tę cudowną jeansową koszulę z bajkowym motywem. Uwielbiam Myszkę Miki, nawet raz podczas pobytu nad polskim morzm zorbiłam sobie tatuaż z henny na nadgarstku z jej pyszczkiem. Ramoneske powinien mieć każdy w swojej szafie, w mojej są aż trzy, a tą dzisiejszą dorwałam w H&M na dziale dziecięcym. Ten element garderoby pasuje niemal do wszystkiego – małej czarnej, leginsów czy tak jak w moim przypadku do spódniczki i kapelusza.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

hat – Romwe
c
ut top – H&M
skirt – Bershka
shirt – no name
leather jacket – H&M Kids
necklace – Mohito
bracelet – H&M
shoes – Cropp

 

My favorite houndstooth jacket

Nie mam siły skleić kilku zdań. Czuje się tak tragicznie po wczorajszej nocy, że musicie mi wybaczyć – panieński kuzynki. W takim układzie pozostawię Was z zdjęciami streetowej stylizacji! Pepitkową narzutę kocham! Jest jedyną w swoim rodzaju i zdecydowanie wyróżnia się pośród nudnych wzorów. Na dworze coraz cieplej więc postanowiłam pokazać brzuch, co było złym pomysłem, kiedy to teraz pokaszluje z chusteczkami w ręce. Reeboki Classic dopełniają całą stylizację i przełamują elegancki look, tworząc z niego miejski szyk.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

shoes – Reebok Classic
houndstooth jacket – Oasap
p
ants – Vero Moda
necklace – Sinsay
belt – SH
blouse – SH

Candy pink cut top

Dzisiejszy post króciutki, ze względu na to, że zdjęcia były robione w pośpiechu na łazarskim rejonie. Głównym celem sobotniego dnia była ozdoba lokalu na ulicy Małeckiego 32/31. A cóż to za lokal? Dwójka moich znajomych wygrało go w ramach programu najmu “Otwartej strefy kultury Łazarzu”. Lazarus to właśnie on powstanie na pięknym Łazarzu. Będzie to miejsce kultury! Oferujące smaczne Markowych wypieki łączą się z geometrycznymi pracami powstającymi w GUT pracowni. Lazarus będzie skupiać kawiarnie i pracownie w jednym miejscu. Dodatkowo w tym miejscu będą miały miejsce przeróżne warsztaty artystyczne, kulinarne a także spotkania z ludźmi i ze sztuką. W środku znajdzie się regał na książki do wymiany z tym wyjątkiem, że aby wziąć trzeba będzie coś zostawić. Rozpoczęcie działalności Lazarusa planowany jest latem 2016, tymczasem chłopaków czeka dużo, dużo pracy przy remoncie lokalu. Życzę powodzenia i trzymam kciuki, jak również oferuje swoją parę rąk do pomocy!

IMG_8465 IMG_8443 IMG_8416 IMG_8405 IMG_8389

cut top – H&M
skirt – Bershka
shoes – Bershka
leather jacket – Mango
belt – H&M
bracelet – Primark

Fot: Agata Giełda

The burgund bowler hat

Przyznam się Wam bez bicia, że planowałam dodać post w święta wielkanocne. Niestety ostatnio byłam troszkę zabiegana, co poskutkowało tygodniowym opóźnieniem. Ostatnio czas leci mi nieubłaganie szybko i zanim zdążę się skapnąć jest już następny dzień. Osoby śledzące mój fanpage wiedzą, że w weekend byłam w Warszawie na warsztatach stylizacji w Glam School of Style, które wygrałam w instagramowym konkursie Glamour. Było naprawdę wspaniale i dowiedziałam się dużo, dużo ciekawych rzeczy. Jak tylko znajdę więcej czasu postaram się Wam zdać relację z całego wydarzenia.

Nie będzie dla Was zaskoczeniem, jeżeli napiszę, że dzisiejszy look jest stworzony w 80% z lumpeksowych szmatek. Sukienka urzekła mnie nietypowym printem na górnej jej części, który sprawia, że z małej czarnej stała się niespotykaną kiecką. Połączyłam ją z bordowymi dodatkami – eleganckimi półbutami i cudownym melonikiem. Całość uzupełniłam jeansową kataną, co ważne w sezonie wiosna/lato 2016 powraca jeans! Nie bójcie się łączyć jeansu z jeansem. Połączenie to nie jest już obciachem a trendem wiosna/lato 2016 .

SONY DSC

DSC08276A

DSC08143A

DSC08203ADSC08214A

DSC08226A

DSC08236A

DSC08282A

DSC08293A

DSC08288A

DSC08300A

dress – SH
jeans jacket – SH
shoes – SH
black coat – Stardivarius
watch – my mum
bowler hat – H&M
belt – Mango

The rebellious girl

Uwielbiam być spontaniczna i tak właśnie było z dzisiejszymi zdjęciami. Znajoma po trzech miesiącach oszczędzania, uraczyła się nowym aparatem – Canonem EOS 5D . W środę o poranku napisała do mnie z pytaniem “Serwus, idziemy na foty?”. Jako, że w ten dzień miałam na uczelni dwugodzinne okienko, zgodziłam się na spontaniczną sesję. Było mrocznie i dość rockowo. Mocna oversizowa ramoneska dodała całej stylizacji pazura i sprawiła, że wyglądałam jak dziewczyna rockendrolowca. Pizza, lody, usta, wiśnie na bluzie z wyprzedaży ożywiły całą stylizację a biały kołnierzyk uzupełnił całość poprzez nutkę elegancji.

W ostatnim poście pominęłam temat moich włosów, do którego chciałabym wrócić dzisiaj. Tak jak mogliście zauważyć, ścięłam je, są krótkie! Bez wątpienia mogę powiedzieć, że to była dobra decyzja. Odżyły! Zaczęłam je intensywnie regenerować (odżywki, maski, oleje) i pić niesmaczną pokrzywę, która wzmacnia włosy i paznokcie. Przez dwa tygodnie w nowej fryzurze spotkały mnie dość śmieszne rzeczy. W drodze powrotnej z Kołobrzegu do Poznania, siedząc w pociągu bezprzedziałowym zostałam zaskoczona pytaniem od jednego z pasażerów. Przechodząc pan obok mnie nagle odzywa się.
– To pani naturalne włosy czy peruka?
– Naturalne – odpowiedziałam.
– Mogę dotknąć – pyta.
Nie zdążyłam nawet odpowiedzieć, a potarmosił je i poszedł dalej. Nie ukrywam, że zostałam tym faktem rozśmieszona a zarazem zszokowana. Kolejna przygoda miała miejsce tydzień później, podczas sobotniej zabawy w jednym z poznańskich pubów. Podszedł do mnie mężczyzna pytając czy może sobie zrobić ze mną zdjęcie, dziesięć minut później kolejny. Powiedźcie mi, czy ta szopa tak działa? :)

IMG_6556AIMG_6557AIMG_6643AIMG_6592A IMG_6594A IMG_6598A IMG_6599A IMG_6603A

lether jacket – SH
hoodi – H&M
shirt – SH
pants – Vero Moda
shoes – Bershka
necklace – Mohito
bracelets – H&M, gift
ring – H&M

Fot: Agata Giełda

Red jumper

Wypad do Kołobrzegu bez wątpienia uważam za udany. Spacer po ulicach miasta nie mógł się obyć bez odwiedzenia tamtejszych secondhandów. Wracając do Poznania, ledwo dopięłam swoją walizkę. W mojej szafie jest niewiele ciepłych rzeczy, dlatego swetry są w niej mile widziane. Nie trudno się domyślić, że czerwona dzianina jest jednym z moich nadmorskich nabytków. Kosztowała całe osiem złotych i pomyśleć, że w sieciówce zapłaciłabym za niego dużo dużo więcej. Chciałabym Wam troszkę udowodnić, że naprawę nie musicie posiadać kokosów, aby wyglądać modnie i dobrze. Osobiście odwiedzam secondhandy tylko w ostatni dzień dostawy, zazwyczaj wtedy cena za kilogram wynosi tylko dziesięć złoty. Na przykład wczoraj kupiłam top za 84 grosze, możecie w to uwierzyć? Może kiedyś specjalnie dla Was napiszę posta o poznańskich secondhandach, abyście mogli poznać ich lokalizację i wybrać się na poszukiwanie perełek. Patrząc na dzisiejszą stylizację przypominam sobie siebie sprzed kilku lat. Krótka spódniczka, buty na wysokim obcasie i pasek w talii to cała ja w licealnych czasach.

DSC07961ADSC07972ADSC08073ADSC08069A DSC08076A DSC08086ADSC08094ADSC07995ADSC08046A

jumper – SH
belt – SH
skirt – Oasap
shoes – H&M
necklace – no name
ring, bracolet – gift

Fot: Urszula Nowak