Category Archives: look

Red jumper

Wypad do Kołobrzegu bez wątpienia uważam za udany. Spacer po ulicach miasta nie mógł się obyć bez odwiedzenia tamtejszych secondhandów. Wracając do Poznania, ledwo dopięłam swoją walizkę. W mojej szafie jest niewiele ciepłych rzeczy, dlatego swetry są w niej mile widziane. Nie trudno się domyślić, że czerwona dzianina jest jednym z moich nadmorskich nabytków. Kosztowała całe osiem złotych i pomyśleć, że w sieciówce zapłaciłabym za niego dużo dużo więcej. Chciałabym Wam troszkę udowodnić, że naprawę nie musicie posiadać kokosów, aby wyglądać modnie i dobrze. Osobiście odwiedzam secondhandy tylko w ostatni dzień dostawy, zazwyczaj wtedy cena za kilogram wynosi tylko dziesięć złoty. Na przykład wczoraj kupiłam top za 84 grosze, możecie w to uwierzyć? Może kiedyś specjalnie dla Was napiszę posta o poznańskich secondhandach, abyście mogli poznać ich lokalizację i wybrać się na poszukiwanie perełek. Patrząc na dzisiejszą stylizację przypominam sobie siebie sprzed kilku lat. Krótka spódniczka, buty na wysokim obcasie i pasek w talii to cała ja w licealnych czasach.

DSC07961ADSC07972ADSC08073ADSC08069A DSC08076A DSC08086ADSC08094ADSC07995ADSC08046A

jumper – SH
belt – SH
skirt – Oasap
shoes – H&M
necklace – no name
ring, bracolet – gift

Fot: Urszula Nowak

Sequins and fringe cardigan

Patrząc na zdjęcia z dzisiejszego postu naprawdę chciałabym już słoneczne dni. Tydzień ten był tak ponury, że przestałam wierzyć, że któregoś dnia pojawi się upragniona wiosna, a co dopiero upalne lato. Każdego ranka walczyłam sama ze sobą żeby podnieść się z łóżka i iść na uczelnie. Najchętniej leżałabym całe dni w domu, oglądając seriale, bądź nawet głupie programy w telewizorze. Zdecydowanie jestem osobą potrzebującą zmiany otoczenia, dlatego cieszę się jak dziecko, na dzisiejszy wyjazd nad polskie morze. Może to tylko trzy dni, ale odpoczynek w miłym towarzystwie zawsze napełnia mnie pozytywną energią i motywuje do działania.  A zaraz lece do fryzjer, potem na pociąg i relaks czas zacząć! W końcu podjęłam męską decyzję i postanowiłam ściąć wszystkie zniszczone końce! Mam nadzieję, że duchem jesteście ze mną  i nie będę musiała chodzić ze siatką na głowie :). Śledzcie fanpage AJSONSERWUS, a jeszcze dzisiaj bedziecie mogli zobaczyć moją małą metamorfozę. Gwoździem dzisiejszego outfitu jest świecący kardigan. Jak myślicie gdzie znalazłam taką perełkę? Oczywiście takie rzeczy, to tylko w secondhandach! Oprócz cekin i frędzli, zauroczyła mnie w nim jego faktura przypominająca mi czarne oversizowe futro. Starała się nie przesadzić z printami i kolorami, tak aby nie stworzyć przypadkiem przebrania dla klauna. Kardigan postanowiłam połączyć z elegancką białą koszulą oraz ze spodenkami w biało-czarne paski. Dodatkowo nie byłbym sobą gdybym, nie dodała do stylizacji świecidełek, dlatego jest pasek ze złotą klamrą i złote buty, którymi nie zdążyłam się jeszcze nacieszyć.

_DSC2611A_DSC2624A_DSC2588A (1)_DSC2594A_DSC2602A _DSC2604A _DSC2572A

white shirt – SH
shorts – H&M
belt – River Island
cardigan – SH
gold shoes – Stradivarius

Fot: Hightlight Visual – Paweł Garncarz

Classic look

Kolejne zdjęcia robione w Poznańskich Zakładach Graficznych i mogę Wam zagwarantować, że nieostanie. Miejsce to ma wielki artystyczny potencjał i  bez dwóch zdań pokochałam je od pierwszego wejrzenia.  Stało się to w jedną wrześniową niedziele, podczas Jeżyckiego Targu. Tego dnia w Zakładach Graficznych można było nabyć cudowne rzeczy nie tylko od młodych projektantów, ale także od wszystkich wystawców. Podczas całego wydarzenia w tle leciały kawałki poznańskiego dj’a, dodatkowo pusty żołądek można było napełnić soczystym burgerem. Po prostu coś cudownego! Nie mogę uwierzyć, że w Poznaniu mieszkam od urodzenia i nie wiedziałam o istnieniu tak wspaniałej miejscówki schowanej pomiędzy jeżyckimi kamienicami. Jako nastolatka uwielbiałam zwiedzać opuszczone budynki i niszowe miejsca, dlatego byłam jeszcze w większym szoku, że  nie poznałam tego miejsca wcześniej. Zauważyłam, że coraz częściej rezygnuje z przepychu i wybieram klasykę. Golf w połączeniu z zamszową spódniczką (ok, nie widać na zdjęciach, ale uwierzcie mi jest zamszowa :D) i vintage marynarką robi wrażenie. Całą stylizację dopełniają unikatowe kozaki za kolano z H&M. Przyznam się Wam bez bicia, że kupiłam je na przecenie za 75 zł. Co prawda moim pierwszym wyborem był inny model, aczkolwiek ciesze się, że w amoku zakupów go nie kupiłam. Dlaczego? Ponieważ kozaki te były na wysokim obcasie, ostatnio coraz częściej stawiam na wygodę i wybieram płaskie buty. Czasami zastanawiam, jak to było możliwe, że w czasach licealnych od poniedziałku do piątku zakładałam przynajmniej dziesięciocentymetrowe koturny. Dodatkowo chce się z Wami podzielić, że stylizację z dzisiejszego postu stworzyłam z myślą o konkursie Glam School of Style organizowanym przez Glamour i Tkmaxx. Do wygrania jest jednodniowy warsztat stylizacji w  School of Style w Warszawie, także trzymajcie za mnie kciuki!

_DSC2650A_DSC2726A _DSC2658A _DSC2676A _DSC2715A

jacket – SH
turtleneck – SH
skirt – H&M
boots – H&M
earings – no name
bracelte – H&M
rings – H&M

Fot: Hightlight Visual – Paweł Garncarz

Rock&roll look

Dzisiaj obudziło mnie słońce, z radością podniosłam się z łóżka i zaczęłam przygotowywać się na zdjęcia. Mam dosłownie kilka minut aby napisać dzisiejszy post, dlatego z góry przepraszam za chaotyczną treść. Zawsze chciałam potrafić pisać, ale zdecydowanie jestem umysłem ścisłym i sklejenie kilku zdań jest dla mnie wielką udręką. Powracając do tematu – mam nadzieję, ze dzisiejszy dzień jest dniem rozpoczynającym nieplanowaną wiosnę. Nie raz wspominałam na blogu, że zima jest znienawidzoną przeze mnie porą roku, głównie dlatego, że jest zimno i trzeba nosić ciepłe, nieciekawe okrycia. Dzisiejszy look zdecydowanie nie należy do zimowych outfitów, ale postanowiłam pokazać Wam coś innego, coś szalonego, coś co z pewnością ubrałabym gdyby było 10 stopni więcej. Osoby, które mnie znają wiedzą, że tego lata nie krępowałam się pokazywania  brzucha, dlatego tworząc poniższą stylizację inspirowałam się latem, a także nadchodzącą wiosną. Wyszło dość odważnie i rockowo, ale dzięki kwiecistym pumpom udało mi się przełamać mroczną czerń. Nie raz udowadniałam Wam, że nie trzeba mieć kokosów, żeby ubrać się dobrze i oryginalnie. Nie jest tajemnicą, że większość moich ubrań pochodzi z second hand’ów. Wiele z tych rzeczy zdecydowanie należy do mojej ulubionej części garderoby, także gwiazdy dzisiejszego outfitu – kwieciste spodnie i długi kardigan, będące moim najnowszym lumpeksowym nabytkiem.

DSC07636A DSC07660A

DSC07678A DSC07679A

DSC07690A DSC07700

DSC07722A

DSC07799A

top – Vero Moda
cardigan – SH
flowery pants – SH
belt – River Island
shoes – Zara
gold nacklace – Pull and Bear

Maxi skirt

Nie lubię fryzjerów tak bardzo, że omijam ich szerokim łukiem. Wielokrotnie szłam do salonu cieszącego się popularnością i pewną renomą, ale niestety zawsze wychodziłam niezadowolona. Nie wiem czy to kwestia ilości moich włosów na głowie, czy nieumiejętność fryzjerów, ale obstawiam, że niestety to drugie. Po rozjaśnianiu w pewnym poznańskim salonie na literkę D moja czupryna jest w stanie tragicznym. Na wybór salonu namówiła mnie znajoma, a zdjęcia fryzur na fanpagu salonu przekonały mnie w stu procentach do podjęcia decyzji. Po przeczytaniu milion opinii o Olaplex’sie (regeneracji włosa) zdecydowałam się na farbowanie z jego użyciem, dlatego zapłaciłam jeszcze więcej, za dodanie jednej kropli do rozjaśniacza. Czy był jakikolwiek efekt? Nie! Osobiście uważam, że zabieg nie został przeprowadzony tak jak powinien. Wydaje mi się, że druga porcja farby, w ogóle nie ujrzała Olaplex’u i dlatego też po umyciu włosów tył był/jest suchy, szorstki  i spalony. Nie wspomniałam jeszcze o tym, że z salonu wyszłam z nierównomiernym kolorem, który zauważyłam dopiero w domu. Od razu zadzwoniłam do salonu i zareklamowałam usługę i po kilku dniach poszłam na wyrównanie blondu. Było troszeczkę lepiej, ale niestety bez rewelacji. Podczas tej wizyty do salonu przyszła kobieta, która również chciała zareklamować koloryzację – z salonu wyszła z żółtymi włosami, po prostu wyglądała jak kurczak. W tamtym momencie uświadomiłam sobie, że zdjęcia umieszczone na ich facebooku są robione raz na ruski rok, tylko wtedy jeżeli faktycznie coś im wyjdzie. Puenta postu jest taka, że nie dajcie się zwieść idealnym fotografiom na fanpagach salonów, bo nigdy nie wiadomo jaka jest rzeczywistość. Wierzę, że kiedyś znajdę naprawdę dobrego fryzjera, który upora się z moją szopą i wykona swoją pracę należycie. A i pytanie do poznanianek! Polecacie jakiś salon godny zaufania?

SONY DSC

DSC07558AADSC07620ADSC07546ADSC07495A

maxi skirt – Stradivarius
shoes – Bershka
top – Oasap
bracelets – H&M

Crazy dress, crazy night

Znacie to uczucie kiedy musicie kupić sukienkę na wesele, a zostało Wam tylko kilka dni? U mnie było podobnie! Chociaż o weselu wiedziałam pół roku wcześniej, na zakupy wybrałam się tydzień przed wydarzeniem. Nietrudno się domyślić, że sukienkę z dzisiejszego postu kupiłam specjalnie na taką uroczystość.  Straciłam przez nią wiele nerwów, dlatego postanowiłam opowiedzieć Wam jej historię. Cały sierpień i pół września mieszkałam w Warszawie i to właśnie w stolicy ją nabyłam.  Po raz pierwszy sukienkę zobaczyłam w Zarze w Galerii Mokotów, gdzie niestety po przewertowaniu całego wieszaka nie znalazłam swojego rozmiaru. Postanowiłam poprosić sprzedawcę o sprawdzenie jej dostępności w innym sklepie Zary. Udało się! Potrzebny rozmiar był w Arkadii. Bez zastanowienia, tego samego dnia popędziłam tam i kupiłam upragnioną sukienkę, ale spokojnie, to jeszcze nie koniec historii. Wieczorem spotkałam się ze znajomym Filipem, z którym byłam w stolicy i poszliśmy na brzeg Wisły (rewelacyjne miejsce) napić się wysokoprocentowego trunku. Byłam pełna radości, że udało mi się kupić odpowiednią sukienkę na ślub znajomej. Chwila ta trwała do momentu wejścia na jedną z Barek, gdzie miała miejsce impreza i zorientowania się, że nie wzięłam swoich zakupów z  miejsca wcześniejszego pobytu. Od razu zerwałam się i pobiegłam tam, ucieszona, że w oddali widzę torbę Zary, podbiegam, podnoszę, a tam co? Pusty kubeczek i paragon! Zrezygnowana, rozpoczęłam wielkie poszukiwania – pytać ludzi, szukać w krzakach, ale niestety bez rezultatów. Następnego dnia rano napisałam do wszystkich  możliwych miejsc w okolicy, czy może ktoś jakimś cudem nie znalazł mojej zguby, ale nie trudno się domyślić, że już jej nie odzyskałam. Byłam zmuszona po raz kolejny pojechać do Zary i kupić ten sam egzemplarz, ale szczerze mówiąc nie żałuje patrząc  teraz na jej przepiękny tył. Bądź co bądź polecam chować zakupy do torebki, bądź po prostu odwieźć je do domu :)!

IMG_3798A
IMG_3809AIMG_3733A IMG_3753A IMG_3757IMG_3893Am1qQr9HAIMG_3862zapowaaIMG_3799A

Dress – Zara
Leather jacket – Mango
Gold shoes – Stardivarius
Braceletes – Primark
Rings – H&M

 Fot: Agata Giełda

Ajson Serwus is coming back

Potrzebowałam ponad roku aby zrozumieć, że blogowanie daje mi dużo radości, dlatego zgodnie z umową powracam i zaczynam od nowa. Uświadomiłam to sobie dzięki wszystkim spotkanym osobom na swojej drodze w czasie w którym mnie tutaj nie było. W trakcie poznawania nowych ludzi temat blogowania był wręcz nieunikniony, dodatkowo zauważyłam, że podczas tych rozmów zawsze promieniałam i mogłam opowiadać o tym małym światku w nieskończoność. Nie było osoby, która nie przekonywałaby mnie do powrotu, ale przecież byłam mądrzejsza tłumacząc im, że już jest na to za późno i nie ma to większego sensu. Wszystko to oczywiście było wielkim kłamstwem, dlatego tutaj jestem – nowa ja, nowy szablon! Większość z Was wie, że bawię się w stylistkę, w związku z czym postanowiłam poszerzyć bloga o zakładkę “portfolio” w której znajdziecie moje prace. Rok ten przyniósł wiele zmian, m.in jestem teraz blondą, a nie rudą lisicą. Pewnie większość z Was zastanawia się dlaczego akurat blond? Ano, zawsze chciałam być złotowłosą, a pewnego dnia po obejrzeniu „Sida i Nency” stwierdziłam, że chce mieć włosy jak Nency. Szopę i loki mam od urodzenia, należało tylko pofarbować włosy. Dodatkowo w lipcu obroniłam się na 5 i mam wykształcenie wyższe. Prace pisałam na temat “Blogi jako narzędzie marketingowe na rynku modowym”.  Obecnie możecie mnie znaleźć na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu, na którym studiuje dwa kierunki, zdecydowanie mogłabym zostać wieczną studentką.

Tymczasem zapraszam Was do oglądania :).
IMG_3606A IMG_3615A IMG_3650A IMG_3662A IMG_3669A IMG_3685A IMG_3709A

jumper – H&M
shirt – SH
cross earing – Romwe
socks – H&M
shoes – Bershka
bracolete – H&M
ring – H&M
fake nose earing – allegro

Fot: Agata Giełda

Autumn look

Dzisiejszy look jest typowym połączeniem starych zdobyczy z mojej szafy. Futrzaną kamizelkę nadal traktuję jako dobry zakup, tym bardziej, że nadal podobne możemy zobaczyć w sklepowych witrynach. Motyw panterki kocham od lat i zawsze dodaje charakteru stylizacją, oczywiście musi być umiejętnie połączony, bo inaczej może zamienić look w tandetę z bazaru.
 
Kochanie przypominam o OASAP GIVEAWAY! Macie jeszcze tylko 2 dni, a naprawdę jest o co walczyć, bo sweterki są cudowne!



 
 






 
vest – International 
skirt – H&M
creepers – Primark
sweater – SH
hat – no name
bag – primark
ring – River Island
necklace – romwe


Muszę się Wam pochwalić, kilka dni temu uczestniczyłam po raz pierwszy w męskiej sesji zdjęciowej, gdzie stylizowałam modela. Proszę zdjęcie z backstage! Dawno nie byłam tak zadowolona i z niecierpliwością czekam na efekty. Atmosfera była mega przyjazna, a mój śmiech można było usłyszeć w całym Poznaniu :).


School look

Nienawidzę robić zdjęć kiedy na niebie widnieje pełne słońce, ponieważ na co drugim zdjęciu mam zamknięte oczy, albo jestem prześwietlona. Na szczęście udało mi się wybrać kilka zdjęć i mój czas nie poszedł na marne. Dzisiejszy look przypomina mi powrót do przedszkola, kiedy to mama ubierała mnie w jeansowe ogrodniczki i białą koszulę. Od zawsze chciałam marmurkowe spodnie, niestety po kilku przymierzonych parach zrezygnowałam z poszukiwań. Nadzwyczajnie w świecie spodnie nie są moją ulubioną częścią garderoby, a poza tym zazwyczaj są mi po prostu za krótkie.  Całe szczęście natrafiłam na marmurkową spódniczką i jestem w 100% zadowolona z jej zakupu.
Przypominam kochani o OASAP GIVEAWAY!
Konkurs trwa do 8 października!

 

 

shirt – romwe
skirt – sinsay
belt – SH
shoes – H&M
earnings – H&M
bag – SH
ring – Bershka